Jesień w Warszawie 2026. Spektakle i wystawy, które warto zobaczyć
Warszawska jesień daje sporo powodów, żeby zaplanować wieczór w teatrze albo popołudnie w galerii. Teatr Narodowy przygotowuje „Oresteję”, a Polski sięga po „Czarownice z Salem”. Na 6.piętrze „Antropologia” połączy historię rodzinną z pytaniem o to, ile człowieka można odtworzyć z jego cyfrowych śladów, natomiast do ROMY powróci musical „Wicked”. Ciekawie zapowiada się również program wystaw. W Zachęcie uwagę zwraca październikowe spotkanie twórczości Aliny Szapocznikow i Nairy Baghramian, dwóch artystek, które na różne sposoby przyglądają się ludzkiemu ciału.
Z jesiennego programu wybraliśmy propozycje, które szczególnie zainteresowały nas tematem, twórcami lub pomysłem na przedstawienie znanej historii. Nie ograniczamy się do premier. Przypominamy także o spektaklach pozostających w repertuarze i wystawach, które można już odwiedzić. Podpowiadamy, czego się po nich spodziewać i dlaczego warto znaleźć dla nich miejsce w swoim kalendarzu.
Teatr Narodowy. Od „Termopil polskich” do „Orestei”
Teatr Narodowy rozpoczyna drugi sezon pod dyrekcją Jana Klaty. Poprzedni przyniósł pięć premier, a skalę działalności pokazują liczby: na trzech scenach zagrano 417 przedstawień dla 87 567 widzów. Jesień pozwoli nadrobić część tych premier, ale przyniesie też nowe spotkanie z antyczną klasyką.
Wśród propozycji warto zwrócić uwagę na „Termopile polskie” Tadeusza Micińskiego w reżyserii Jana Klaty, które we wrześniu zobaczymy od 17 do 20 dnia miesiąca. Spektakl powstał na 260-lecie Narodowego i był premierą inaugurującą nową dyrekcję. Historia księcia Józefa Poniatowskiego staje się tu punktem wyjścia do rozmowy o polskich mitach i naszym miejscu w Europie. Klasyczny dramat spotyka się z muzyką blackmetalowego zespołu Gruzja, co daje pojęcie o charakterze tej inscenizacji.
We wrześniu i październiku grany będzie również „Niewyczerpany żart” według Davida Fostera Wallace’a w reżyserii Kamila Białaszka, opowieść o uzależnieniach, samotności i nieustannym poszukiwaniu przyjemności. W październiku powróci także „Moralność pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej w interpretacji Anny Augustynowicz, z Małgorzatą Kożuchowską w roli tytułowej. To propozycja dla tych, których w teatrze najbardziej interesują rodzinne relacje i rozdźwięk między publicznie głoszonymi zasadami a tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
10 października premierę będzie miała „Oresteja” według scenariusza i w reżyserii Luka Percevala, oparta na trylogii Ajschylosa. W swojej pierwszej realizacji w Narodowym reżyser przyjrzy się przemocy, która nie znika wraz z zakończeniem wojny, lecz przenosi się do rodzinnych domów i relacji między bliskimi. Z zapowiedzi wyłania się opowieść o trudnym powrocie, pamięci krzywd i granicy między sprawiedliwością a odwetem. Właśnie ten kierunek interpretacji szczególnie nas zaciekawia: antyczna tragedia pozwoli zapytać, czego potrzeba, żeby kolejne pokolenie nie musiało powtarzać konfliktów poprzedniego.
Teatr Dramatyczny. Współczesne historie i duża literacka klasyka
W Pałacu Kultury zupełnie inny repertuar proponuje Teatr Dramatyczny. Obok dużych adaptacji literackich znajdziemy tu spektakle mocno osadzone we współczesnych problemach społecznych, relacjach rodzinnych, pamięci i tożsamości.
Jedną z pierwszych jesiennych premier będzie „Krótki spektakl o matce i córce” Heleny Urbańskiej, którego premierę zaplanowano na 17 września. Debiutancki dramat autorki skupia się na relacji dwóch kobiet, bardzo bliskiej, ale jednocześnie naznaczonej zależnością i próbą zbudowania własnej tożsamości. Pojawiają się tu tematy kobiecości, cielesności, dojrzewania i tożsamości seksualnej, a zwyczajna z pozoru przestrzeń rodzinnego salonu staje się miejscem konfrontacji z pamięcią, bliskością i potrzebą samodzielności.
26 i 27 września na Dużą Scenę wracają „Anioły w Warszawie” Julii Holewińskiej w reżyserii Wojciecha Farugi. Spektakl przenosi widzów do Warszawy lat osiemdziesiątych i opowiada o epidemii AIDS, stygmatyzacji oraz doświadczeniach ludzi, których historie przez długi czas pozostawały poza główną opowieścią o mieście. To nie tylko powrót do trudnego fragmentu historii stolicy, ale również opowieść o solidarności, uprzedzeniach i budowaniu wspólnoty w sytuacji zagrożenia.
Jesienny repertuar Dramatycznego jest przy tym znacznie szerszy. We wrześniu można zobaczyć również „Sługę dwóch panów”, a na przełomie września i października „Mistrza i Małgorzatę”. Później do repertuaru wracają między innymi „Lalka”, „Ferdydurke” i „Kinky Boots”. To dobry adres zarówno dla widzów szukających współczesnych tematów, jak i dla tych, którzy wolą większe literackie tytuły w nowych realizacjach.
6.piętro. Czy można odtworzyć człowieka z jego cyfrowych śladów?
Jedną z ciekawszych i zdecydowanie najbardziej współczesnych propozycji tej jesieni przygotował Teatr 6.piętro.
19 września odbędzie się polska prapremiera „ANTROPOLOGII” Lauren Gunderson w reżyserii Katarzyny Warnke. Punkt wyjścia rzeczywiście przypomina historię z „Black Mirror”: znika młoda kobieta, a jej siostra, programistka, wykorzystuje pozostawione przez nią dane i cyfrowe ślady do stworzenia jej wirtualnego odpowiednika. Spektakl stawia przy tym bardzo aktualne pytanie: jeżeli algorytm zna nasze wiadomości, głos, sposób formułowania zdań, zdjęcia i zachowania, to jak wiele z człowieka można odtworzyć na podstawie danych, które po sobie zostawia?
W obsadzie znalazły się między innymi Katarzyna Figura, Adriana Kalska, Pola Gonciarz i Helena Sujecka, a muzykę przygotował Baasch. Spektakl jest częścią cyklu „Ludzkość na krawędzi”, w ramach którego teatr chce wykorzystywać scenę także jako punkt wyjścia do rozmowy o przemianach technologicznych i społecznych. Przed premierą zorganizowano już debatę poświęconą sztucznej inteligencji z udziałem przedstawicieli świata technologii, nauki i psychologii.
I właśnie temat wydaje się największą siłą tej propozycji. Sztuczna inteligencja jeszcze niedawno funkcjonowała przede wszystkim w literaturze i kinie science fiction, dziś natomiast stała się częścią codzienności. „Antropologia” wykorzystuje ten moment, żeby zapytać nie tylko o możliwości technologii, ale również o pamięć, żałobę i granicę między cyfrowym odwzorowaniem człowieka a nim samym.
W repertuarze 6.piętra pozostają również znane już tytuły, między innymi „ART” z Michałem Żebrowskim, Borysem Szycem i Januszem Chabiorem oraz „Edukując Ritę”. Spośród jesiennych propozycji to jednak właśnie „Antropologia” szczególnie zwraca uwagę aktualnością tematu i nietypowym pomysłem fabularnym.
OCH-Teatr. Od farsy po „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”
OCH-Teatr od lat buduje repertuar bardzo szeroki i przystępny: obok klasyki znajdziemy tu farsy, adaptacje znanych powieści i spektakle, które przede wszystkim mają zapewnić widzom dobry teatralny wieczór. Jesienią ta różnorodność będzie szczególnie dobrze widoczna.
W repertuarze pozostają między innymi „Pomoc domowa” Marca Camolettiego z Krystyną Jandą, „Zemsta”, „Ferdydurke”, „Ożenek” oraz „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”. To zestaw tytułów bardzo różnych, od lekkiej farsy przez polską klasykę po historię, która dla wielu widzów będzie kojarzyć się przede wszystkim ze słynnym filmem z Robinem Williamsem.
I właśnie „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” wydaje się jedną z ciekawszych propozycji dla tych, którzy jeszcze tego spektaklu nie widzieli. Film Petera Weira z 1989 roku stał się dla kilku pokoleń opowieścią o nauczycielu, który zachęca swoich uczniów do samodzielnego myślenia i próbuje wyrwać ich ze świata podporządkowanego oczekiwaniom oraz schematom. Na scenie ta historia siłą rzeczy działa inaczej niż w kinie, ale jej podstawowe pytania o młodość, autorytet, wolność i prawo do wyboru własnej drogi pozostają bardzo czytelne.
OCH-Teatr jest więc dobrym wyborem także dla tych, którzy nie szukają jednej konkretnej teatralnej estetyki. Jednego wieczoru można wybrać klasykę, innego farsę, a jeszcze innego znaną historię w teatralnej adaptacji. To właśnie szerokość repertuaru jest tutaj jednym z największych atutów.
ROMA. „Wicked” wraca na Dużą Scenę
W Teatrze Muzycznym ROMA jesienią ponownie najważniejszym tytułem będzie „Wicked”. Musical wraca na Dużą Scenę 26 września i będzie regularnie grany przez kolejne tygodnie października i listopada.
To jeden z największych musicalowych fenomenów XXI wieku. Historia pokazuje świat „Czarnoksiężnika z Oz” jeszcze zanim pojawia się w nim Dorotka i koncentruje się na relacji dwóch przyszłych czarownic: Elphaby i Glindy. Siła „Wicked” polega przede wszystkim na odwróceniu dobrze znanej perspektywy. Postać zapamiętana jako Zła Czarownica otrzymuje własną historię, motywacje i argumenty, a opowieść o dobru i złu okazuje się znacznie mniej jednoznaczna.
Ciekawie wygląda również to, co dzieje się już poza sceną. ROMA przygotowuje następną dużą produkcję, „Wielkiego Gatsby’ego”, którego polska premiera planowana jest na 2027 rok. Trwają właśnie przesłuchania do obsady, a teatr zapowiada realizację szczególną: będzie to pierwsza na świecie nieanglojęzyczna produkcja musicalu opartego na powieści F. Scotta Fitzgeralda.
Jesienią można więc wrócić do Krainy Oz, a jednocześnie obserwować, jak ROMA przygotowuje już kolejny duży musical na Dużej Scenie.
Teatr Polski i „Czarownice z Salem”. Klasyka, która nigdy nie była wyłącznie o czarownicach
Jesienią warto również zwrócić uwagę na Teatr Polski, gdzie jedną z najważniejszych premier sezonu będą „Czarownice z Salem” Arthura Millera.
Premierę spektaklu w reżyserii Tomasza Fryzła zaplanowano na 22 października. I tutaj warto znać kontekst. Miller napisał dramat w 1953 roku, wykorzystując autentyczne procesy czarownic w Salem z końca XVII wieku jako opowieść o atmosferze politycznej paranoi i „polowania na czarownice” w epoce makkartyzmu. Mechanizm przedstawiony w sztuce jest jednak znacznie bardziej uniwersalny: strach rodzi podejrzenia, oskarżenie zaczyna wystarczać za dowód, a ludzie próbują ratować siebie, wskazując kolejnych winnych.
Dlatego „Czarownice z Salem” należą do tych dramatów, które regularnie odzyskują aktualność. Historia sprzed kilku stuleci pozwala mówić o zbiorowej panice, manipulacji, dezinformacji i o tym, jak szybko wspólnota może zacząć rozpadać się pod wpływem strachu.
Dodatkowym powodem, żeby wybrać termin 25 października, będzie spotkanie z publicznością po przedstawieniu w ramach cyklu „Jak Wam się podoba?”. Rozmowę o spektaklu poprowadzi Rafał Turowski.
We wrześniu na Scenie Kameralnej grane jest również „Otwórz oczy” na podstawie dwóch opowiadań Olgi Tokarczuk. Spektakl łączy historie, w których pozornie zwyczajna rzeczywistość zaczyna się rozpadać: w jednej granica między kryminałem a życiem staje się coraz mniej wyraźna, w drugiej bohaterowie zostają zamknięci w mieszkaniu w obliczu nieokreślonego zagrożenia. Wrześniowe przedstawienia cieszą się dużym zainteresowaniem, a część terminów została już wyprzedana.
STUDIO. „Requiem dla snu” w teatralnej wersji
W zestawieniu warto uwzględnić również Teatr STUDIO, tym bardziej że pozwala zostać w samym Pałacu Kultury.
Jednym z najmocniejszych tytułów w repertuarze pozostaje „Requiem dla snu” w reżyserii Jakuba Skrzywanka, oparte na powieści Huberta Selby’ego Jr. To pierwsza wspólna realizacja warszawskiego STUDIO i Narodowego Starego Teatru w Krakowie. Spektakl trwa około 140 minut bez przerwy i przeznaczony jest dla widzów dorosłych.
Wrześniowe przedstawienia odbyły się już na początku miesiąca, ale spektakl wróci na scenę 2, 3 i 4 grudnia, więc nadal można uwzględnić go w jesiennych planach.
Kto zna przede wszystkim słynny film Darrena Aronofsky’ego, ma dodatkowy powód, żeby sprawdzić, jak ta brutalna historia uzależnienia, obsesji i rozpadu marzeń działa na scenie, bez charakterystycznego filmowego montażu i pracy kamery. Teatralna adaptacja daje tej opowieści zupełnie inne środki wyrazu, ale pozostawia ten sam niewygodny temat: pragnienie lepszego życia, które stopniowo zamienia się w mechanizm autodestrukcji.

Zachęta. Jedna z najciekawszych galerii tej jesieni
Jeżeli warszawskie teatry proponują jesienią bardzo różne kierunki, to wśród dużych galerii szczególnie ciekawie wygląda program Zachęty. W ciągu kilku miesięcy przy placu Małachowskiego zobaczymy zarówno wystawy już trwające, jak i kilka dużych premier.
Do 20 września można jeszcze zobaczyć „Dojrzewanie”, wystawę poświęconą adolescencji nie jako romantycznemu okresowi dorastania, lecz czasowi niepewności, wstydu, poszukiwania własnej tożsamości i mierzenia się z oczekiwaniami otoczenia. Prace artystów różnych pokoleń zestawiono tu również z realizacjami osób nastoletnich, dzięki czemu wystawa nie opowiada o młodych wyłącznie z perspektywy dorosłych.
Od końca sierpnia trwa również „Śladami Białego Tygrysa” João Marii Gusmão. Portugalski artysta wykorzystuje analogowy film 16 mm i zapętlone projekcje, badając to, w jaki sposób obraz zapisuje rzeczywistość, ale też ją przekształca. Wystawa obejmuje dwanaście projekcji, z których część powstała podczas jego pobytu w Zachęcie, i będzie dostępna do 31 października.
Jednym z najważniejszych wydarzeń jesieni może być jednak otwierana 16 października wystawa Aliny Szapocznikow i Nairy Baghramian. Powstaje ona w setną rocznicę urodzin Szapocznikow i zestawi ponad trzydzieści jej prac z twórczością współczesnej niemiecko-irańskiej rzeźbiarki. Obie artystki interesuje ludzkie ciało, jego kruchość, podatność na zranienie i sposób, w jaki może być przekształcane w rzeźbiarską formę. Wystawa potrwa do końca stycznia 2027 roku.
Dwa tygodnie później, 30 października, otworzy się wystawa Susan Hiller, jednej z ważniejszych postaci brytyjskiej sztuki konceptualnej. Artystkę interesowały między innymi pamięć, sny, zjawiska paranormalne i doświadczenia funkcjonujące na granicy tego, co uznajemy za racjonalne i możliwe do naukowego opisania. W Warszawie punktem odniesienia będzie między innymi jej praca „Wild Talents”, pokazywana wcześniej w Galerii Foksal.
Pod koniec listopada Zachęta otworzy natomiast „Jak widzieć w ciemnościach?” Tobiasa Zielonego. Niemiecki fotograf od lat przygląda się młodzieży, migracji i społecznościom funkcjonującym poza głównym nurtem. Interesuje go również granica między dokumentem a kreacją. Warszawska wystawa, której otwarcie zaplanowano na 27 listopada, ma koncentrować się na widzialności i wykluczeniu oraz na tym, kto w społeczeństwie pozostaje w świetle, a kto zostaje zepchnięty w cień.
W praktyce oznacza to, że Zachęta jest jednym z tych miejsc, do których tej jesieni warto wrócić więcej niż raz. Program zmienia się właściwie co kilka tygodni, a dodatkową zachętą pozostają czwartki, kiedy wstęp na wystawy jest bezpłatny.
Pałac Kultury od środka. Pamiątki, stare fotele i taras 114 metrów nad Warszawą
Jedna z bardziej warszawskich, a jednocześnie łatwych do przeoczenia wystaw znajduje się w samym Pałacu Kultury i Nauki. „Wystawa Pamiątek PKiN” pokazuje przedmioty związane z historią, budową i codziennym funkcjonowaniem jednego z najbardziej rozpoznawalnych budynków w Polsce.
Wśród eksponatów można zobaczyć między innymi oryginalne fotele z Sali Kongresowej, dawne meble, elementy wyposażenia i przedmioty związane z codziennym działaniem Pałacu. To ciekawa perspektywa, bo PKiN zwykle oglądamy jako monumentalną całość. Tutaj jego historię poznaje się poprzez rzeczy znacznie bardziej zwyczajne, które przez lata stanowiły część życia tego gmachu.
Przy okazji warto połączyć zwiedzanie z wjazdem na taras widokowy na 30. piętrze, położony około 114 metrów nad ziemią. Winda pokonuje tę trasę w około 19 sekund, a panorama centrum Warszawy pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych atrakcji Pałacu.
Do końca września w piątki i soboty działa również Taras Widokowy Nocą. W te dni można wjechać na górę aż do północy, więc jesienią da się zobaczyć centrum miasta również po zmroku.

Galeria STUDIO. Karol Radziszewski i ponad 20 lat „DIK Fagazine”
W samym Pałacu Kultury warto również zajrzeć do Galerii STUDIO. 17 września otworzy się tam wystawa „Brudne strony. Karol Radziszewski i DIK Fagazine”, która pozostanie dostępna do 27 listopada.
Punktem wyjścia jest ponad dwadzieścia lat historii magazynu „DIK Fagazine”, założonego przez Karola Radziszewskiego w 2005 roku. Pismo od początku łączyło sztukę, fotografię, erotykę i kulturę niezależną z dokumentowaniem queerowej historii Europy Środkowo-Wschodniej. Na wystawie pojawią się między innymi magazyny, fotografie, polaroidy i prywatne archiwa artysty.
Nie jest to więc wyłącznie retrospektywa jednego czasopisma. Wystawa opowiada również o tym, kto i w jaki sposób zapisuje historie, które przez lata pozostawały poza oficjalnymi archiwami i instytucjami kultury. Prywatne materiały, niezależne publikacje i fotografie stają się tutaj dokumentami pamięci środowiska, które przez długi czas musiało tworzyć własny obieg.
Dodatkowego kontekstu nadaje lokalizacja. Wystawa o historiach funkcjonujących przez lata poza oficjalnym nurtem zostanie pokazana w Galerii STUDIO, w samym Pałacu Kultury i Nauki. To ciekawe zestawienie niezależnego archiwum z jedną z najbardziej monumentalnych i rozpoznawalnych przestrzeni Warszawy.
CSW Zamek Ujazdowski. Dźwięk, hiperobiekty i kilka mocnych jesiennych wystaw
Jesienią sporo dzieje się również w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Jedną z bardziej nietypowych propozycji będzie wystawa Aleksandry Przybysz „System rejestracji dźwiękowej obiektów wielkoskalowych”, której wernisaż odbędzie się 18 września, a sama ekspozycja potrwa do 1 listopada.
Punkt wyjścia jest bardzo ciekawy: artystka próbuje za pomocą dźwięku opowiadać o zjawiskach tak ogromnych, że człowiek nie jest w stanie objąć ich bezpośrednim doświadczeniem. Chodzi między innymi o globalne ocieplenie, odpady radioaktywne czy procesy związane z wydobyciem surowców. Projekt odwołuje się do pojęcia „hiperobiektów”, czyli zjawisk rozciągniętych na tak dużą skalę czasu i przestrzeni, że widzimy jedynie ich fragmenty.
Może brzmieć to dość teoretycznie, ale sam pomysł jest prostszy, niż sugeruje terminologia: spróbować usłyszeć procesy, których nie potrafimy zobaczyć w całości. I właśnie to wydaje się najciekawsze w tej propozycji. To wystawa dla osób, które lubią eksperymentalne formy i chcą sprawdzić, czy dźwięk może pomóc inaczej wyobrazić sobie skalę zmian klimatycznych albo geologicznych.
Do 4 października trwa również pierwsza w Polsce indywidualna wystawa Imrana Perretty „Nikt albo wszyscy”. Brytyjski artysta łączy film, muzykę i poezję, opowiadając o nadzorze państwowym, migracji, islamofobii i doświadczeniach młodych ludzi o migranckich korzeniach. Szczególną rolę odgrywa tu dźwięk, wykorzystywany nie tylko jako tło, ale jako element wpływający na emocje i fizyczne odczucia odbiorcy.
Październik przyniesie kolejne duże otwarcia. 10 października rozpocznie się wystawa Anety Grzeszykowskiej „Prawie wszystko”, a 24 października jednocześnie wystartują „HEM” Anny Baumgart oraz „Czy można zaufać czerwieni” Róży Litwy. Dzięki temu Zamek Ujazdowski będzie jesienią jednym z tych miejsc, do których warto wrócić więcej niż raz.
Gdyby tej jesieni wybrać tylko kilka rzeczy…
W teatrze szczególnie ciekawie zapowiada się „Oresteja” Luka Percevala w Teatrze Narodowym, która może być jednym z najważniejszych wydarzeń repertuarowych tej jesieni. Bardzo współczesny temat bierze na warsztat „Antropologia” na 6.piętrze, z kolei dla miłośników klasycznego dramatu jednym z najciekawszych wyborów będą „Czarownice z Salem” w Teatrze Polskim. Jeśli ktoś szuka przede wszystkim dużego widowiska muzycznego, naturalnym wyborem pozostaje powrót „Wicked” do ROMY.
Wśród wystaw jeden z najmocniejszych programów tej jesieni ma Zachęta, przede wszystkim dzięki spotkaniu twórczości Aliny Szapocznikow i Nairy Baghramian oraz późniejszym wystawom Susan Hiller i Tobiasa Zielonego. W Pałacu Kultury warto połączyć wizytę na Wystawie Pamiątek PKiN z wejściem do Galerii STUDIO, a w CSW Zamek Ujazdowski sprawdzić między innymi eksperymentalny „System rejestracji dźwiękowej obiektów wielkoskalowych” Aleksandry Przybysz.
Jesień 2026 daje więc w Warszawie bardzo szeroki wybór: od antycznej tragedii i klasycznego dramatu po musical, fotografię i eksperymentalną sztukę dźwiękową. Problemem raczej nie będzie znalezienie czegoś ciekawego, tylko zdecydowanie, na co rzeczywiście starczy czasu.
